Auta elektryczne nie są ekologiczne

auto elektryczne

Tematu dzisiejszego wpisu może niektórych przyprawić o stan przedzawałowy. Auta elektryczne są przecież promowane jako te „zero emisyjne”, „pro eko” i inne chwytliwe slogany, przy jednoczesnym negowaniu napędów konwencjonalnych (benzynowe i diesle). Mam pewne wątpliwości, czy to dobry kierunek, w którym dzisiejsza motoryzacja zmierza.

Wszystkie auta emitują CO2 – bezpośrednio i pośrednio

Tak, to jest prawda. Auta spalinowe emitują CO2, auta elektryczne emitują CO2. Szwedzki instytut IVL zbadał produkcję aut elektrycznych i wyniki mogą niektórych zaskoczyć. Przy produkcji np. baterii do Nissana Leaf (auto typu „zero-emission”) do atmosfery wydalone zostanie tyle CO2, ile auto spalinowe (kompaktowe, bo w takiej grupie też jest Leaf) przez około 3 lata użytkowania. Owszem, przy produkcji auta spalinowego też emituje się zanieczyszczenia, ale mówimy tu o wytworzeniu samej baterii do elektryka. Innym przykładem jest auto Tesla, tu już z 3 lat robi się około 7-8 lat użytkowania auta z podobnego segmentu.

Do produkcji baterii potrzebne są różne minerały, np. nikiel. Zbadano środowisko w miejscach, gdzie wydobywa się nikiel i wnioski są bardzo ciekawe – środowisko jest bardzo zniszczone i powstają tzw. „martwe strefy”. Przykładem są Filipiny, które po zbadaniu wpływu kopalni niklu na swoim terenie na środowisko, zapowiedziały zamknięcie większości takich kopalń*. Niestety problem dopiero będzie narastał, bo koncerny zaczynają rozwijać się w kierunku aut „zero-emission”, a więc będzie coraz większe zapotrzebowanie na baterie.

„Będziemy mięli czyste miasta, bez smogu”

Może i to prawda, ale nie dzięki autom elektrycznym. Każdy chce żyć w czystym otoczeniu i oddychać czystym powietrzem. Powiedzcie to mieszkańcom państw, gdzie produkuje się baterie to elektryków. Obecnie wygląda to właśnie tak, że u nas ma być czysto, a fabryki baterii niech będą daleeeeko. Super, prawda?

Zima w dużych, polskich miastach wygląda podobnie – jest siwo. „To przecież przez te auta spalinowe” – nic bardziej mylnego. W połowie XX wieku może i tak, jednak od tamtego czasu auta spalinowe „nieco” się zmieniły.

Raport NIK z 2015 roku, potwierdza wyraźnie, że za 80-90% zanieczyszczeń w miastach odpowiada tzw. „niska emisja” – są to stare piece w domach oraz złej jakości opał**. To właśnie jest głównym emiterem smogu. Nie trzeba tęgiego umysłu, aby zauważyć, że ów smog pojawia się najczęściej zimą, nie latem. No ale czy auta latem nie jeżdżą? Owszem, auta także składają się na smog – w 5-7%. Z tej części tylko około 7% zanieczyszczeń jest w postaci tego co wydobywa się z rury wydechowej. Całkiem mało prawda? Kolejne 80% zanieczyszczeń z aut to pylenie wtórne (wzbijanie pyłu, np. z klocków hamulcowych i opon), ale czy elektryki tego nie powodują?

Żywotność i utylizacja baterii

Powróćmy do naszego Nissana Leaf (są też inne elektryki w tym segmencie). Producent przewiduje, spadek żywotności na poziomie około 3% rocznie dla baterii 24 kWh oraz około 9-10% dla baterii 30 kWh. Głównym problemem spadku żywotności są szybkie ładowarki, które potrafią ładować prądem około 300 kW (Tesla ogranicza to do 200-250 kW, dla poprawy żywotności).

Na powyższym obrazku średnia wieku aut w Europie (2015). W naszej Polsce to 17 lat – dużo. Należy tutaj podkreślić, że stara, zużyta bateria to taka, która osiągnęła pojemność około 70% pojemności pierwotnej.

Przyjmijmy do porównania auto (nie za wolne, nie za szybkie) VW Golf. Produkcja baterii do takiego modelu wydali do atmosfery tyle CO2, co użytkowanie silnika spalinowego przez około 5 lat. Po około 6 latach wypadałoby taką baterię wymienić, bo jej żywotność spanie poniżej owych 70%, czyli to kolejne 5 lat dla środowiska. Przy średnim wieku aut w Polsce należałoby już myśleć o 3 baterii dla naszego przykładowego golfa, czyli mamy równowartość około 15 lat po 3 bateriach samego użytkowania auta spalinowego, a gdzie jeszcze wydobycie niklu w kopalniach, ładowanie elektryka, utylizacja…

Podsumowanie

Rozumiem, że auta spalinowe nie są przyjazne środowisku, ale cała elektryfikacja motoryzacji w obecnym kształcie to jakiś ponury żart i wciskanie ludziom bajek kosztem regionów świata, gdzie produkuje się elektryki i ich baterie. Należy tutaj ponownie potwierdzić tezę – auta elektryczne nie są ekologiczne, tak jak się je promuje.

* https://www.theguardian.com/sustainable-business/2017/aug/24/nickel-mining-hidden-environmental-cost-electric-cars-batteries
** https://www.nik.gov.pl/plik/id,7764,vp,9732.pdf#page=22 (strona 22)

Zostaw komentarz

Pola oznaczone * są wymagane